360tka: strona z rezerwacją dla fotobudki 360
Fotobudka 360, moja druga firma
Napisał Mateusz Urbanowicz. Aktualizacja: .
Z czym przyszła firma
Fotobudka 360 to biznes sezonowy i terminowy: liczy się, żeby zainteresowany szybko zobaczył ofertę, efekt na żywo i mógł od razu zapytać o wolny termin. Rozproszone wiadomości i brak jednego miejsca z ofertą gubiły część zapytań.
360tka to moja druga firma: fotobudka 360 na wesela, osiemnastki i imprezy firmowe. Ten biznes stoi na terminach. Ktoś pyta o konkretną sobotę w sierpniu i chce od razu wiedzieć, czy jest wolna i jak to w ogóle wygląda na sali. Wcześniej rozmowy rozsypywały się po Messengerze, Instagramie i telefonie, a część pytań ginęła, bo nie było jednego adresu, pod który można kogoś odesłać.
Co zbudowałem
- Strona z ofertą i cennikiem w jednym miejscu, czytelna od pierwszego wejścia.
- Galeria nagrań 360, która pokazuje efekt na żywo, zanim ktoś zapyta.
- Formularz rezerwacji terminu, który zbiera zapytania w jednym miejscu.
- Szybka, lekka strona pod ruch z mediów społecznościowych i wizytówki Google.
Decyzje, które podjąłem, i dlaczego takie
Efekt widać, zanim ktokolwiek zdąży o niego zapytać
W tle pierwszego ekranu leci nagranie z fotobudki, a niżej czeka galeria z sześcioma filmami i zdjęciami z prawdziwych imprez. Fotobudki 360 nie da się opisać słowami, więc strona jej nie opisuje, tylko pokazuje.
Filmy włączają się dopiero wtedy, gdy ktoś do nich dojedzie
Nagrania ważą po kilka megabajtów, więc strona nie ściąga ich wszystkich na starcie. Każdy film ma nieruchomą klatkę zamiast okładki i rusza dopiero, gdy wjedzie w ekran. Kto ma w telefonie wyłączone animacje, dostaje same nieruchome klatki.
Formularz pyta o datę i o rodzaj imprezy
Tu wyjątkowo pytam o więcej niż imię i adres e-mail, bo bez daty i rodzaju imprezy nie da się podać ceny. Każde z tych pól skraca drogę do konkretnej odpowiedzi, zamiast wydłużać wymianę wiadomości o kolejne trzy dni.
Zamiast cennika jest zapytanie o termin
Wesele pod Gdańskiem i impreza firmowa na drugim końcu województwa to dwie różne wyceny, bo różni je dojazd i długość obsługi. Sztywna cena na stronie albo odstraszyłaby jednych, albo zaniżyła wycenę u drugich.
To moja własna firma, więc zbudowałem ją tak, jak buduję klientom: jeden cel, jedno miejsce, łatwy kontakt. Tu zamiast pełnej maszyny mailowej najważniejsze było szybkie złapanie rezerwacji.
Co jest pod spodem
Strona to gotowe pliki, a nie program, który liczy coś przy każdym wejściu. Dlatego otwiera się od razu, także przy słabym zasięgu na sali weselnej. Zdjęcia są w lekkim formacie, filmy mają nieruchome okładki, a zapytania lecą mailem prosto na firmową skrzynkę. Dane firmy, obszar dojazdu i najczęstsze pytania są opisane tak, żeby Google i asystenci AI mogli je zacytować.
Czego świadomie nie zrobiłem
Nie robiłem kalendarza z wolnymi terminami. Terminy zmieniają się z dnia na dzień, a kalendarz pokazujący nieaktualną datę szkodzi bardziej niż jego brak: ktoś odpuszcza zapytanie, bo widzi zajęte, albo rezerwuje coś, czego już nie ma. Prościej i uczciwiej jest odpowiedzieć na pytanie o konkretną sobotę.