DOLLS Studio: strona salonu urody i medycyny estetycznej w Gdańsku
Studio urody i medycyny estetycznej, Gdańsk
Napisał Mateusz Urbanowicz. Aktualizacja: .
Z czym przyszła firma
Salon miał świetną opinię w Booksy i mocny profil na Instagramie, ale nie miał własnego miejsca w sieci. Kto szukał w Google konkretnego zabiegu w Gdańsku, nie trafiał na studio, tylko na katalogi i konkurencję. Cały opis oferty mieszkał w profilu Booksy i w wiadomościach na Instagramie, więc firma była widoczna dopiero wtedy, gdy ktoś znał już jej nazwę.
DOLLS to studio urody i medycyny estetycznej na Garnizonie w Gdańsku Wrzeszczu, prowadzone przez Jaśminę Dzwonnik-Urbanowicz. Zespół to osiem osób, a oferta rozciąga się od medycyny estetycznej i laseroterapii po kosmetologię, makijaż permanentny i stylizację. Studio prowadzi też akademię, czyli szkolenia dla osób z branży, więc jedna firma obsługuje dwie zupełnie różne grupy: klientki salonu i specjalistki, które przyjeżdżają się uczyć. Wcześniej zbudowałem dla tej samej klientki stronę zapisu na warsztaty, i to ona była pierwszym krokiem. Strona salonu ruszyła w sierpniu 2026 i działa pod adresem dollsstudio.pl.
Co zbudowałem
- Stronę główną salonu pod własną domeną, z zespołem, opiniami i drogą do rezerwacji.
- Dziewięć osobnych podstron zabiegowych plus katalog, żeby każdy zabieg miał własny adres w Google.
- Podstronę akademii szkoleniowej, spiętą ze stroną warsztatów, którą zbudowałem wcześniej.
- Opis firmy w formie, którą czytają wyszukiwarki, mapę strony i własną stronę błędu, czyli komplet pod Google i asystentów AI.
Decyzje, które podjąłem, i dlaczego takie
Rezerwacja zostaje w Booksy, nie przenoszę jej na stronę
Studio ma w Booksy zbudowaną historię wizyt i opinii, a klientki znają ten sposób umawiania. Własny system rezerwacji kosztowałby, wymagałby obsługi i zaczynałby od zera to, co już działa. Strona prowadzi do Booksy jednym przyciskiem, widocznym z każdego miejsca.
Dziewięć osobnych podstron zamiast jednej długiej listy zabiegów
Nikt nie wpisuje w Google „salon urody”. Ludzie szukają konkretu: powiększania ust, laseroterapii, makijażu permanentnego. Każdy zabieg dostał więc własny adres, własny tytuł i własny opis, żeby każdy z nich był osobną szansą na trafienie do wyszukiwarki, zamiast jednej strony walczącej o wszystko naraz.
Dwie grupy odbiorców rozdzielone, zamiast wymieszane
Klientka salonu i kosmetolożka szukająca szkolenia potrzebują zupełnie innych rzeczy. Akademia dostała własną podstronę, spiętą ze stroną warsztatów, więc żadna z tych osób nie musi przewijać treści pisanej nie do niej.
Strona tłumaczy podejście, a nie tylko wylicza zabiegi
Cennik i lista zabiegów są wszędzie takie same, więc na nich nie da się wygrać. Pierwsze sekcje mówią o tym, jak wygląda rozmowa przed zabiegiem i dlaczego plan powstaje pod konkretną twarz. To jest ta część, której konkurencja obok nie skopiuje.
Salon działa w Booksy od lat i ma tam zbudowaną historię, więc nie budowałem własnego systemu rezerwacji. Zadaniem strony jest doprowadzić człowieka do rezerwacji, a nie zastąpić narzędzie, które już działa. Cała reszta pracy poszła w to, czego Booksy nie robi: w widoczność w Google na konkretne zabiegi i w wytłumaczenie, czym to studio różni się od sąsiedniego.
Co jest pod spodem
Strona jest złożona z gotowych plików, więc otwiera się od razu, także na telefonie w słabym zasięgu. Treść zabiegów jest zwykłym tekstem, czytelnym dla wyszukiwarki i dla asystentów AI. Opis firmy, adresu i usług jest zapisany w formie, którą czytają wyszukiwarki, mapa strony wylicza wszystkie adresy, a roboty wyszukiwarek i modeli językowych mają wstęp. Zdjęcia doczytują się dopiero przy przewinięciu.
Czego świadomie nie zrobiłem
Nie budowałem systemu rezerwacji ani płatności online, bo studio ma jedno i drugie w Booksy. Nie ma też formularza kontaktowego na stronie głównej i to jest decyzja, nie przeoczenie: przy salonie liczy się umówiona wizyta w kalendarzu, a nie zapytanie, na które ktoś musi potem odpisać ręcznie. Kto woli rozmawiać, ma numer telefonu na wierzchu.